CIASTO BISZKOPTOWE Z JABŁKAMI - szybkie

CIASTO BISZKOPTOWE Z JABŁKAMI - szybkie

Puszyste i smaczne ciasto, które ma 3 podstawowe zalety:
jest szybkie w wykonaniu, w poprawianiu humoru i w znikaniu z talerza.
Aha, a po czwarte - kojarzy mi się z moją babcią, która bardzo często je piecze :) Podkradłam przepis z jej starego - i jakże cennego zeszytu prowadzonego od kilkudziesięciu lat... zdążyłam - babcia zostawiła go w pociągu i przepadł na zawsze :( 



Ciasto przypomina biszkopt, ale jest bardziej wilgotne, ponieważ dodajemy tłuszcz. 

SKŁADNIKI:

  • 4 jaja
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1/2 kostki margaryny do pieczenia
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3-4 jabłka ( w zależności od wielkości  - lepiej, aby nie były zbyt twarde ) 


WYKONANIE:

Ciasto robi się dość szybko, więc od razu możecie nastawić piekarnik na 180'C.

1. Oddzielamy białka od żółtek. 
2. Białka ubijamy z cukrem na sztywno - w większej misce.
3. Powoli dodajemy do nich żółtka i dalej ubijamy.
4. W tym samym czasie w rondelku rozpuszczamy margarynę i od razu - taką gorącą - "sparzamy" ubite jajka, wlewając tłuszcz powoli cienkim strumieniem i cały czas ubijając masę do połączenia składników.
5. Do masy powoli dodajemy mąkę  z proszkiem do pieczenia, DELIKATNIE mieszając.
6. Powstałą masę wlewamy do tortownicy i układamy na niej pokrojone jabłka wg uznania (ja kroję jabłka na 8 części) .
7. Ciasto pieczemy ok. 30 min w 180'C (sprawdzamy patyczkiem, aż będzie suchy).
8.  Upieczone ciacho możemy oprószyć cukrem pudrem.

Mniam, mniam. 



CHLEB PSZENNY DOMOWY - szybki i prosty

CHLEB PSZENNY DOMOWY - szybki i prosty

Są takie dni, a jesienią zdarza się to częściej, gdy żadna siła na niebie i ziemi nie zmusi mnie, by wyjść na dwór. Auto padło i w dodatku nie ma aktualnego przeglądu, z nieba skapuje ni to śnieg ni to deszcz, mokro, smutno i ciemno - a pieczywa w domu brak. Żołądek woła o węglowodany ;) Wtedy ratuje Cię mama, a raczej jej przepis na domowy, pyszny, puszysty i w miarę szybki chlebek :) A nawet dwa ! 




Z podanych składników wyjdą Wam 2 bochenki (foremki - keksówki - miały długość ok. 30 cm).
Jeśli chcecie upiec tylko jeden chleb, podzielcie składniki na pół ;) 

SKŁADNIKI :

    • 1 kg mąki pszennej 
    • 1 litr letniej wody
    • 10 dag drożdży
    • 1 łyżka stołowa soli
    • 150 g siemienia lnianego
    • garść lub dwie płatków kukurydzianych
    • garść nasion słonecznika
    • jeśli macie ochotę, możecie dodatkowo dodać jeszcze np. garść płatków jęczmiennych / pszennych / owsianych, nasiona dyni itp


                  WYKONANIE: 

                  1. Przygotowujemy zaczyn z drożdży i odkładamy na 10 minut (drożdże w kubku rozrabiamy z odrobiną cukru i ciepłej wody).

                  2. Mieszamy suche składniki i po wyrośnięciu zaczynu dodajemy go do miski z mąką i pozostałymi składnikami.

                  3. Wlewamy wodę  i wyrabiamy ciasto łychą (będzie kleiste) .

                  4. Przykryte ściereczką ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia,  aż podwoi swoją objętość (ok . 30 min) .

                  5. Piekarnik nagrzewamy do 200'C.

                  6. Foremki wykładamy papierem do pieczenia . Wlewamy równomiernie ciasto do keksówek i wkładamy do nagrzanego piekarnika. 

                  7. Po kilku minutach pieczenia możemy wierzch ciasta spryskać wodą (mgiełką, najlepiej spryskiwaczem), wtedy skórka jest bardziej chrupiąca.

                  8. Pieczemy ok 1 godzinę (sprawdzamy patyczkiem). 

                  9. Po upieczeniu chlebki wyjmujemy z foremek i pozostawiamy do ostygnięcia. 

                  Z tym przepisem naprawdę możecie śmiało poeksperymentować - szczególnie z dodatkami  - ziarnami, płatkami itd. 

                  Smacznego ! 




                  Z podanego przepisu wyszły takie oto dwa bochenki: 






                  Indyjskie chlebki NAAN

                  Indyjskie chlebki NAAN

                  Indyjska kuchnia zawsze będzie moim numerem 1. 
                  Chlebki naan robię bardzo często. Towarzyszą mi nie tylko przy okazji eksperymentowania z daniami indyjskimi, ale również jako świetny dodatek do zup, past czy sosów. 
                  Ten przepis mam sprawdzony od lat i muszę się z Wami nim podzielić. 
                  Damy radę bez tradycyjnego pieca tandoori, w którym temperatura sięga 500'C. 



                  Potrzebujemy:


                  • drożdże (15-20 g) 
                  • 1 i 1/2 łyżeczki cukru 
                  • 1 łyżeczka soli 
                  • szczypta proszku do pieczenia 
                  • szklanka ciepłego mleka (ja użyłam roślinnego - wychodzą z mlekiem sojowym, ryżowym, orkiszowym itp.) 
                  • 3/4 szklanki letniej wody
                  • olej - 1 łyżka
                  • ok. 700-800 gr mąki (np. typ 650) 
                  Modyfikacje : 

                  a) możecie zrobić naan czosnkowe, wówczas przygotujcie masło i czosnek - wersja nie dla wegan 
                  b) przy wyrabianiu ciasta warto dodać swoje ulubione zioła! 


                  Zabieramy się do pracy: 

                  1. Drożdże, cukier, sól, proszek wkładamy do miski. Dodajemy ciepłą wodę i mieszamy, by drożdże się rozpuściły. Woda nie może być za gorąca. 

                  2. Wlewamy mleko, mieszamy, odstawiamy na 2 minuty.

                  3. Do osobnej miski wsypujemy ok 700-800 g mąki (np. typ 650 , ale możecie eksperymentować z innymi - ja bardzo lubię robić chlebki naan np. z dodatkiem mąki orkiszowej) 

                  4, Do mąki dodajemy stopniowo naszą miksturę, wyrabiamy dłońmi ciasto. UWAGA - naan musi być miękki, więc ciasto jest kleiste, co nie jest zbyt przyjemne, ale jakoś to wytrzymacie ;)  Zostawiamy je takie klejące i przykrywamy na ok. 20 - 30 min. Jeśli dodacie więcej mąki, naany również wyjdą, będą wtedy bardziej chrupiące. 

                  5. Po tym czasie wyrośnięte ciasto dalej będzie lepkie, więc smarujemy olejem dłonie i urywamy kawałek. Rozwałkowujemy go na podsypanym (LEKKO) mąką blacie, rozwałkowujemy ciasto na cienkie, nierówne placuszki. 

                  6. Nagrzewamy piekarnik na bardzo wysoką temperaturę, ok. 240 'C , najlepiej dolna i górna grzałka.

                  7. Blachę smarujemy olejem i układamy naany , wkładamy do piekarnika. Możecie użyć również papieru do pieczenia, ale po tym jak raz mi się po prostu spalił, korzystam z samej blachy. 

                  8 . I teraz mamy dwa sposoby pieczenia: 

                  a) pieczemy je ok. 5 min do zrumienienia ( ale z doświadczenia wiem, że co piekarnik to inne naany, więc pilnujcie, by się Wam nie przypaliły) 

                  lub - b) w połowie pieczenia dodatkowo smarujemy je rozpuszczonym masłem z przeciśniętym przez praskę czosnkiem - ten sposób jest moim ulubionym ! Tutaj też należy uważać, by nie spalić czosnku (mi tym razem troszkę się podpalił, ale i tak były pycha ! ) 

                  9. Smacznego ! 






                  PAPRYKI FASZEROWANE RYŻEM I WARZYWAMI Z SOSEM SEROWYM

                  PAPRYKI FASZEROWANE RYŻEM I WARZYWAMI Z SOSEM SEROWYM

                  Kiedy w 2007 r. podjęłam decyzję o niejedzeniu mięsa, moi rodzice byli przerażeni. Wszyscy zresztą. Dziś - 10 lat później - moja mama zaskakuje mnie wspaniałymi, wegetariańskimi obiadami. Gdy przyjeżdżam do domu rodzinnego zawsze czekają na mnie same smakołyki  - pamiętam moje zaskoczenie, gdy pewnego dnia na stole pojawiły się właśnie faszerowane papryki. Polecam je osobom zaczynającym przygodę z kuchnią roślinną jako szybkie i efektowne danie bez wymyślnych składników.  



                  Składniki:

                  • 4-5 papryk
                  • torebka ryżu (możecie użyć zamiennie kaszy bulgur) 
                  • pół dużego pora  
                  • 1 cukinia
                  • korzeń pietruszki - średni 
                  • kawałek selera
                  • 2-3 średnie marchewki
                  • przyprawy: sól, pieprz, reszta według uznania np. przyprawa typu vegeta /  zioła (np. bazylia, oregano, tymianek, rozmaryn), papryka słodka 
                  • 20-30 dag startego żółtego sera (może być też mozzarella lub feta) 
                  • sok pomidorowy - ok. 3/4 szklanki
                  Opcje dodatkowe: możemy dodać pieczarki  i inne ulubione warzywa 

                  Wykonanie:

                  1. Ryż lub kaszę bulgur ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. 

                  2. Na patelni leciutko zeszklić na odrobinie tłuszczu (np. 2 łyżki oliwy) posiekany por.

                  3. Do pora dodać starte na tartce o grubych oczkach warzywa: cukinię, pietruszkę, seler, marchew i podsmażyć dosłownie chwilkę , by lekko zmiękły. Zdjąć patelnię z kuchenki.

                  4. Do tego dorzucić starty żółty ser (lub poszarpaną mozzarellę / kawałki fety ) i przyprawić wedle upodobań solą, pieprzem, papryką słodką czy dodatkowo ulubionymi ziołami.  

                  5. Przygotowanym farszem wyłożyć przekrojone wzdłuż papryki.

                  6. Na dno naczynia żaroodpornego wlać ok. 3/4 szklanki soku pomidorowego.

                  7. Na tym ułożyć papryki jedna obok drugiej i przykryć formę folią aluminiową lub szklaną pokrywką.  

                  8. Zapiec papryki w 180'C 20-25 min. 


                  SOS serowy: 

                  • pół szklanki mleka 
                  • 2 serki topione 

                  W garnuszku podgrzać mleko i rozpuścić w nim serki, stale mieszając do powstania jednolitej konsystencji. Można doprawić solą, pieprzem, słodką papryką.  


                                   Upieczone papryki podajemy polane sosem serowym i cieszymy się prostym, efektownym i pysznym daniem :) 






                  3 BIT - CIASTO BEZ PIECZENIA

                  3 BIT - CIASTO BEZ PIECZENIA

                  NIESAMOWICIE słodkie ;) 





                  Potrzebujemy :

                  herbatniki (tutaj w zależności od tego, jak dużą macie formę - ja zużyłam 1,5 paczki herbatników w tych dużych, podłużnych opakowaniach - najtańsze z możliwych; ale pamiętajcie - te słodkie, nie pomylcie ze słonymi krakersami )
                  - krem karpatka - możecie przygotować sami, ja jednak użyłam gotowego
                  - masa krówkowa/kajmakowa w puszce 
                  500 ml śmietany kremówki 30%
                  coś do dekorowania wierzchu ciasta (mogą być migdały, starta czekolada, wiórki kokosowe, kawa itd.) 


                  Skoro to ciasto 3BIT, będziemy mieli 3 warstwy, które układamy kolejno od spodu: herbatniki, krem karpatka, herbatniki, masa kajmakowa, herbatniki, bita śmietana. 


                  1. Najpierw układamy na dnie formy herbatniki jeden przy drugim by ściśle do siebie przylegały. Nie martwcie się jeśli się Wam połamią lub nie pasują dokładnie do formy - pod wpływem mas herbatniki się rozpuszczą i utworzą jedną warstwę. 

                  2. Przygotowujemy krem karpatka (samemu lub zgodnie z przepisem na opakowaniu) i rozsmarowujemy na ułożonych na dnie formy herbatnikach - to nasza pierwsza masa.

                  3. Na to znów układamy herbatniki jeden przy drugim.

                  4. Teraz czas na masę krówkową/kajmakową - rozsmarowujemy ją ostrożnie na naszej drugiej warstwie herbatników, gdyż jest dość gęsta i herbatniki mogą się przylepiać :)

                  5. Na to znów kładziemy herbatniki. 

                  Ubijamy śmietanę na sztywno

                  6. Na ostatnią - 3 warstwę herbatników - przekładamy ubitą śmietanę - nie dodawajcie cukru, ciasto i tak będzie mega słodkie ;) 

                  7. Ciacho dekorujemy wg uznania i wstawiamy na jakiś czas do lodówki (przechowujemy również w lodówce, szczególnie jeśli nie usztywniliśmy niczym śmietany). Można ciasto przygotować nawet dzień wcześniej - na 2 dzień jest przepyszne ! 3bit musi odstać jakiś czas, by herbatniki zmiękły.

                  Moim zdaniem to najszybszy sposób przygotowania ciasta 3bit. Oczywiście możemy pokusić się o samodzielnie przygotowanie masy krówkowej i kremu karpatka, ale jeśli goni nas czas, nie bójmy się korzystać z gotowych rozwiązań od czasu do czasu ;) 
                  Polecam też właśnie ten sposób przekładania 3bit'a, słyszałam, że niektórzy na wierzch także kładą herbatniki, ale moim zdaniem będzie problem z krojeniem takiego ciasta. 

                  Jeśli Wam się uda, prześlijcie mi fotki, to wrzucę Wasze dzieła na mojego funpage'a :)


                  WEGAŃSKIE KOTLETY Z FASOLI, MARCHWI I CUKINII

                  WEGAŃSKIE KOTLETY Z FASOLI, MARCHWI I CUKINII

                  Tym razem wegańskie i pieczone  :) 




                  Składniki:
                  • 2 puszki fasoli (jedna czerwona, jedna biała) 
                  • 1 duża czerwona cebula
                  • 1 duża marchew
                  • 1 cukinia
                  • mąka z siemienia lnianego - 3 duże łyżki
                  • 2-3 ząbki czosnku 
                  • imbiru (1-2 cm)  
                  • tahini - 2 duże łyżki 
                  • natka pietruszki 
                  • sól
                  • dowolne przyprawy (ja dodałam 1 łyżeczkę przyprawy indyjskiej korma, w której skład wchodzi m.in. kolendra, kurkuma, kmin, kozieradka, chili) 

                  Wykonanie

                  1. Cebulę siekamy bardzo drobno.

                  2. Na drobnych oczkach tarki ścieramy cukinię i marchew. Solimy, czekamy aż warzywa puszczą sok, porządnie odsączamy.

                  3. Do miski z cukinią i marchwią ścieramy imbir, dorzucamy też przeciśnięty przez praskę czosnek.

                  4. Na sitko wylewamy fasole z puszek, płuczemy zimną wodą, odsączamy.

                  5. Teraz ważne ;) Fasolę musimy porządnie zmielić, ja używam do tego maszynki do mielenia, ale może macie jakiś dobry blender czy robot, który zrobi to samo - masa jest bardzo gęsta i kleista ! 
                  Przez maszynkę przepuszczam fasolę, a także natkę pietruszki. 

                  6. Do fasoli i natki dorzucamy posiekaną cebulę i mocno odciśniętą marchew z cukinią, mieszamy. 

                  7. Dodajemy tahini, sól i ulubione przyprawy do smaku - kotleciki są dość "mdłe", dlatego bardzo ważne jest ich odpowiednie doprawienie - sprawdzą się tu wszelakie pikantne przyprawy - chili , papryka, imbir itp. Mieszamy.

                  8. Na koniec dodajemy mąkę z siemienia lnianego i wyrabiamy ciasto. Jeśli ciasto jest za rzadkie, możecie dodać więcej mąki lub ewentualnie bułki tartej. 

                  9. Masa powinna być bardzo plastyczna. Lepimy kotleciki, 
                  z podanej porcji powinno Wam wyjść ok. 7-8 sztuk takich jak na zdjęciu. 

                  10. Blachę wykładamy papierem do pieczenia, ja dodatkowo smaruję papier lekko olejem, aby kotleciki nie przywarły. Układamy je na papierze i dodatkowo z zewnątrz również lekko smarujemy tłuszczem.

                  11. Pieczemy ok. 40 min w 190'C (20 min z jednej i 20 min z drugiej strony) 

                  Do tego jakaś sałatka i obiad gotowy :)  Możecie je również wsuwać jako hamburgery, choć na moje ulubione burgery wrzucę Wam  przepis wkrótce. 


                  SAŁATKA Z MAKARONEM RYŻOWYM Vermicelli , PIECZARKAMI, CZOSNKIEM I KOPERKIEM

                  SAŁATKA Z MAKARONEM RYŻOWYM Vermicelli , PIECZARKAMI, CZOSNKIEM I KOPERKIEM

                  Monika Szwaja powiedziała : "Oszczędzając pracę żony, jedz gotowe makarony" ;) 
                  Ta sałatka ma same plusy: jest ekspresowa, pyszna i mega sycąca. No dobra, znalazłam też kilka minusów - zero całowania do następnego dnia i ... nie jest do końca fit ;) 

                  Kiedy spróbowałam jej u Kasi, której z góry dziękuję za przepis, wiedziałam, że musi tu trafić. Takimi pysznościami trzeba się dzielić :) 




                  • paczka makaronu ryżowego (ile tylko chcecie, ja zrobiłam 250 g, wyszło więcej niż na zdjęciu)
                  • duży pęczek koperku 
                  • pieczarki - również wedle uznania, ja dałam całe opakowanie mini pieczareczek , chyba ok. 250 g
                  • kilka ząbków czosnku ( u mnie oczywiście poszło z 5 ) 
                  • majonez
                  • jogurt naturalny / grecki 
                  • sól, pieprz 

                  1. Gotujemy makaron zgodnie z instrukcją -  większość napotkanych w sklepie wystarczy zalać wrzątkiem i przetrzymać pod przykryciem ok 4-5 min. Odsączamy, przestudzamy.   
                     
                  2. Pieczarki kroimy na drobniutkie paseczki, podsmażamy je na odrobinie (!) tłuszczu z solą, pieprzem lub odrobiną przypraw typu vegeta. Jak macie dobrą patelnię to pomińcie w ogóle tłuszcz -  pieczarki i tak puszczą wodę , a zależy nam na tym, aby je podsmażyć na rumiano.
                     
                  3. Wyciskamy czosnek przez praskę , koperek drobniutko siekamy i wrzucamy do makaronu.
                     
                  4. Dodajemy przestudzone pieczarki.
                     
                  5. *** Ten punkt możecie pominąć - sałatkę ciężko (!) się miesza, długie nitki makaronu to utrudniają, dlatego ja zawsze dużymi nożyczkami tnę go na krótsze nitki - łatwiej jest później go jeść ;) 
                     
                  6. W kwestii majonezu i jogurtu zostawiam wam pełną dowolność, moim zdaniem smakuje najlepiej w proporcjach pół na pół - dodajcie tyle, ile uważacie za słuszne. Ja na pewno wrzuciłam kilka łyżek majonezu i jogurtu. 
                     
                  7. Doprawiamy porządnie solą i pieprzem do smaku. Ja czasem dodaję również przyprawę do sałatek, którą przywiozłam sobie ze Szwecji. Próbujcie, smakujcie. Mieszamy dokładnie, najlepiej w dużej misce, żeby było nam łatwiej. 
                     
                  8. Pałaszujemy ! Zobaczycie sami, jak szybko zniknie. 
                  Sałatka jest moim zdaniem świetnym dodatkiem do wszelakich wegetariańskich kotlecików czy klopsów, nie trzeba wtedy gotować ryżu, ziemniaków czy innych dodatków skrobiowych. 
                  ZUPA DYNIOWA - KREM Z DYNI

                  ZUPA DYNIOWA - KREM Z DYNI

                  Pada. Mokro. Lato było w Polsce okrutne, jesień niestety nie nadrobiła braków słońca. 
                  Witaminy D także ;) 
                  Jestem hiperzmarzluchem i najchętniej w tym momencie siedziałabym sobie z kokosem w ręce na jednej z najmniejszych wysepek Seszeli, ale jestem tu i kocham naszą zmienną pogodę. Nie zamieniłabym czterech pór roku na żadne całoroczne skwary. 
                  I nie odmówiłabym sobie przyjemności przyrządzenia sobie (i innym ;) ) np. aromatycznej, rozgrzewającej zupki z dyni. 
                  A seszelskiego kokosa zastąpię mleczkiem kokosowym - 
                  i też będzie git. 


                  Mój przepis jest na sporą ilość zupy, dla 4 osób starcza na 2 dni. 

                  Potrzebujesz:
                  • ok 3,5 litra bulionu warzywnego
                  • 1 dynia hokkaido (moja miała ok 2 kg)
                  • 3 bardzo duże obrane marchwie
                  • 2 średnie obrane cebule
                  • 4 - 5 ząbków czosnku 
                  • ok 3 - 4 cm kawałek imbiru
                  • sok z jednej pomarańczy
                  • puszka mleczka kokosowego 
                  • przyprawy: sól,chili, ja dodałam także mieszankę indyjską (kolendra, kurkuma, kmin, kozieradka)  
                  • blender ;) 

                  Dynię kroimy na mniejsze kawałki i obieramy ze skórki (podobno dyni Hokkaido nie trzeba obierać, ale przyznam, że jeszcze tego nie próbowałam ;) ) . 

                  Przygotowujemy bulion (poszłam na łatwiznę i skorzystałam z kostek, użyłam aż kilka na 3,5 litra wody) .

                  Do bulionu wrzucamy pokrojone na mniejsze kawałki: dynię, marchew,  cebule. Po chwili dodajemy przeciśnięty przez praskę lub drobno pokrojony czosnek i starty imbir. Gotujemy aż warzywa zmiękną. 

                  Zupę doprawiamy solą i pozostałymi przyprawami ( polecam pójść w kierunku tych typowych dla kuchni indyjskiej, wychodzi super!). 

                  Uwielbiam, gdy zupa jest pikantna, więc zawsze dodaję przynajmniej jedną płaską łyżeczkę chili. Możecie to oczywiście pominąć. Jeśli lubicie poszaleć z ostrością, polecam dodać nawet więcej imbiru :) 

                  Gdy zupa nieco przestygnie, blendujemy ją. 

                  Na koniec dodajemy sok z całej pomarańczy i mleczko kokosowe, a następnie ponownie zagotowujemy zupę.

                  Podaję ją zwykle z podprażonymi pestkami dyni , a tym co chcą jeszcze ostrzej, dodatkowo ze świeżo startym imbirem.

                  To moja ulubiona wersja tej zupy i już jej nie zmieniam. Niektórzy dodają ziemniaki, ja uważam, że jest dużo lepsza bez nich.  A sok pomarańczowy pasuje genialnie, nie bójcie się go użyć :) 


                  BANANOWE PLACUSZKI - BANANA PANCAKES

                  BANANOWE PLACUSZKI - BANANA PANCAKES

                  Wypróbowałam już całe mnóstwo przepisów na  placuszki przypominające klasyczne "pancakes" - zmieniałam, testowałam i ten jest zdecydowanie moim ulubionym. Jeśli tak jak ja uwielbiacie banany, to na pewno będzie strzał w dziesiątkę :) 





                  Otwórzcie lodówkę, szafki kuchenne i przygotujcie

                  - 1 szklanka mąki pszennej (z tego co pamiętam wychodziły też fajne, gdy zmieszałam ją pół na pół z orkiszową albo pszenną pełnoziarnistą) 
                  - 1 spora łyżeczka proszku do pieczenia 
                  - coś do posłodzenia - np. 2 łyżeczki cukru pudru / kilka łyżeczek syropu z agawy/klonowego/słodzika itp. 
                  - 1 jajko
                  - 1 i 1/4 szklanki maślanki (lub kefiru, wyszły mi też z jogurtem)
                  - ok 20 g roztopionego masła
                  - 1 banan (dokładnie rozgnieciony, np. widelcem na tzw."papkę" ; ja dodaję też drugiego banana w plasterkach-już do podania na gotowe placuszki)

                  Dodatkowo
                  - orzechy
                  - syrop klonowy/ z agawy/miód lub co tylko lubicie na placuszkach :) 

                  Bierzemy się do pracy (krótkiej, szybkiej i przyjemnej) . Przygotujcie sobie dwie miski. 

                  WYKONANIE: 

                  1. Do pierwszej miski przesiewamy mąkę, cukier puder (czy co tam wybraliście do posłodzenia), proszek i mieszamy.

                  2.  W drugiej roztrzepujemy jajko, maślankę, dodajemy np. 2 łyżeczki syropu, roztopione masło i rozgniecionego banana (najlepiej zrobić to dokładnie widelcem -  na "papkę").  

                  3. Łączymy składniki z obu misek, mieszamy. Konsystencja powinna być dość gęsta (zawsze usmażcie najpierw jeden placuszek, jeśli ciasto jest za rzadkie - dodajcie troszkę mąki) .

                  4. Smażymy na dobrej, nieprzywierającej patelni z odrobiną tłuszczu (ja smażę je dosłownie na łyżeczce oleju kokosowego); gdy odchodzą od patelni i widać pęcherzyki powietrza - przewracamy na drugą stronę i smażymy do złocistego koloru. 

                  5. Teraz już tylko najprzyjemniejsza część - ja gotowe placuszki polewam syropem z agawy, rozkruszam orzechy włoskie i bardzo często dodaję na wierzch plasterki banana. 

                  A jaki jest Wasz ulubiony dodatek ?

                  MINI SZARLOTKA (jabłka zapiekane pod kruszonką)

                  MINI SZARLOTKA (jabłka zapiekane pod kruszonką)


                  Najgorsza pora mówienia słodyczom "nie" to popołudnie. Ten moment, kiedy siadasz na chwilkę z kawą w jednej ręce, a drugą chętnie by się coś pałaszowało.
                  I tak mnie strasznie naszło na szarlotkę. I nie chciało mi się czekać.

                   


                  Wyjęłam z szafki:
                  - słoik gotowych uprażonych kawałków jabłek ze skórką pomarańczową
                  - płatki owsiane błyskawiczne
                  - mąkę pszenną zwykłą i razową (może być tylko zwykła)
                  - cukier trzcinowy (możecie zastąpić zwykłym)
                  - cukier wanilinowy
                  - orzechy włoskie
                  - masło
                  - cynamon
                  ( oo! jak dobrze, że w lodówce są lody waniliowe!) 

                  Ostatnio w sklepie owadzim z czerwonym logo kupiłam sobie kamionkowe foremki do zapiekania, ot takie na jedną porcję czegoś pysznego.
                  Ilość składników, które zaraz podam, starczyła na 3 porcje (ja dałam radę zjeść pół, małż 2 x tyle ;) ) 

                  Szybciutko wsypałam do miski:
                  9 łyżek płatków owsianych błyskawicznych, 2 łyżki mąki pszennej i jedną łyżkę mąki razowej, 3 łyżki cukru trzcinowego, łyżeczkę cukru waniliowego, dodałam do tego posiekaną dużą garść orzechów włoskich. 
                  Do powyższych suchych składników wkroiłam drobne kawałeczki masła (ok, 4,5-5 łyżek).
                  Palcami szybciutko "wyrobiłam"kruszonkę - ma być sypka oczywiście, małe grudeczki.

                  Każdą foremkę (kokilkę?) posmarowałam lekko masłem, na dno nasypałam cieniutką warstwę kruszonki, na to wyłożyłam warstwę jabłek, którą posypałam cynamonem i przykryłam obficie wszystko ponownie kruszonką.

                  Zapiekałam ok 15 min. 

                  Podałam z lodami waniliowymi. Koniecznie :) 

                  p.s. jabłuszka polecam uprażyć samodzielnie, z dodatkiem cukru i cynamonu.




                  Copyright © 2014 Wegetari-anka , Blogger