Pytt i panna (Pyttipanna) - szwedzka prostota :)

sobota, 9 lutego 2013

Pierwszy raz próbowałam w Szwecji u Gosi - którą z miejsca tu serdecznie pozdrawiam ! :)

"Pytt i panna" to danie kuchni skandynawskiej, szczególnie jednak popularne jest w Szwecji. Jego nazwa oznacza "drobne kawałeczki na patelni". Tradycyjnie podawana jest z jajkiem sadzonym i burakami. 
U mnie - w wersji wegetariańskiej z parówkami sojowymi - zajadaliśmy się nią w otoczeniu papryczki :)




Potrzebujemy do naszego dania:
- jajka w dowolnej ilości
- ew. kilka plasterków żółtego sera 
- oliwa do smażenia
- ok 10 ziemniaków
- 2 cebule
- 3-4 parówki sojowe
- sól, pieprz
- buraczki konserwowane/papryka czy dowolne inne warzywko ;) 
 

Obrane surowe ziemniaki kroimy w drobną kosteczkę. Podsmażamy aż będą rumiane i miękkie. 
Solimy/pieprzymy do smaku.
Osobno podsmażamy posiekaną cebulkę i osobno parówki pokrojone w cienkie plasterki.
Na koniec mieszamy wszystko razem i podgrzewamy/podsmażamy.
Wygląda to mniej więcej tak:

 

W międzyczasie przygotowujemy jajko sadzone, możemy je smażyć z plasterkiem sera żółtego (pycha) i posypać szczypiorkiem.
Podajemy tradycyjnie z buraczkami konserwowanymi lub innym warzywem.


 

 

FAWORKI - CHRUŚCIKI (chrust) na TŁUSTY CZWARTEK

czwartek, 7 lutego 2013

W domu rodzinnym - tylko chruściki.
Po przeprowadzce w mazowieckie spotykałam się już wyłącznie z "faworkami".
U mnie tłusty czwartek zaczyna (podobnie jak w zeszłym roku) okres dietowania ;) 
Ot tak, na przekór. 
Faworki, które widzicie poniżej, były zrobione trochę wcześniej. 
Ale Wam życzę smacznego Tłustego Czwartku i jestem bardzo ciekawa, co lubicie bardziej - faworki czy pączki?
Przepis z zeszytu Mami.




Potrzebujemy:
- ok. 0,5 kg mąki 
- 8 żółtek
- 5 dag miękkiego masła
- 3 łyżki gęstej śmietany
- 2 łyżki spirytusu
- szczypta soli

1. Wszystkie składniki zagniatamy na sprężyste ciasto i tworzymy zwartą "kulę". Starajmy się nie wylać spirytusu prosto na żółtka ;) .
Tradycyjnie powinniśmy również uderzyć kulą kilkakrotnie o blat, by ciasto "zbić".

2. Wkładamy ciasto - kulę owinięte w folię spożywczą na ok. 60 min do lodówki.

3. Cieniutko rozwałkowujemy ciasto, ale nie podsypujemy już mąką !
Kroimy ciasto 2-3 cm  szerokie i ok 10 cm długie paski.
Przez środek nacinamy "rowek", przez który następnie "przewijamy" jeden koniec faworka, by utworzyć coś na kształt kokardki/muszki.

4. Rozgrzewamy ok 1 litr oleju w szerokim rondlu i wkładamy jednego faworka "na próbę" - jeśli leży za długo na dnie i nie wypływa - olej jest za zimny. Jeśli za mocno się zrumieni - za gorący.
Faworki są gotowe, gdy się ładnie zrumienią na złocisty kolor - przekładamy je wtedy patyczkiem na drugą stronę i gotowe wykładamy na ręcznik papierowy, by odsączyć nadmiar tłuszczu.

5. Faworki, gdy są jeszcze lekko ciepłe (nie gorące) - posypujemy cukrem pudrem (możemy też dodać cukier wanilinowy).




Nie trzeba dodawać, że znikają w brzuchach zanim zdążą nacieszyć oko ;)





Wegetari-anka Copyright © 2009 Special Thanks to Bread Machine | Exercise Equipment | CTR Theme by Blogger Templates